Rejestracja

Dopiero wojny krzyżowe ponownie zwróciły uwagę na perfumy i tym razem dotarły one do Europy za pośrednictwem hiszpańskich Maurów. Najważniejszymi ośrodkami perfumeryjnymi stały się bogate miasta północnych Włoch. Dotychczas pachnidła wytwarzano przeważnie na bazie jednego składnika jak proste olejki kwiatowe (do dziś takie olejki można kupować w sklepach orientu), olejki palmowe, maści i balsamy np. z kosztownego szafranu. Czasami tylko dodawano jakiś inny składnik np. ambrę, piżmo, cybet, wywar z pachnących ziół czy drzew egzotycznych.

Dopiero wojny krzyżowe ponownie zwróciły uwagę na perfumy i tym razem dotarły one do Europy za pośrednictwem hiszpańskich Maurów.

Dopiero wojny krzyżowe ponownie zwróciły uwagę na perfumy i tym razem dotarły one do Europy za pośrednictwem hiszpańskich Maurów.

Pierwsze ważne zmiany przynosi wiek XIII. Nowoczesne perfumy wchodzą na widownię wraz z odkryciem i szerszym zastosowaniem alkoholu. Pewien pustelnik, ojciec Amoldus Villanovus (1235-13’12) sporządził dla królowej węgierskiej Elżbiety Łokietkówny, cudowny eliksir „odmładzający”. Była to mieszanina alkoholu oraz olejków lawendowego i rozmarynowego zwana wodą węgierską od „Eau de la reine de Hongroi”. W Polsce przyjęła się uproszczona i spolszczona nazwa „lawendogra”. Do Francji perfumiarzy włoskich sprowadziła Katarzyna Medycejska. Osiedlili się oni w dolinie alpejskiej w Grasse w Prowansji. Początkowo ich wyroby służyły głównie do perfumowania luksusowych wyrobów skórzanych jak rękawiczki i siodła do jazdy konnej, gdyż w tamtych czasach nie istniał sposób garbowania, który usuwałby nieprzyjemny zapach skóry. Wytwórcy i sprzedawcy perfum trudnili się jednocześnie sprzedażą wyrobów skórzanych, rękawiczki kupowało się w sklepie perfumeryjnym. Jeden z perfumiarzy Katarzyny Medycejskiej, Rene le Florentin, zasłynął szczególnie. Stało się to nie z powodu komponowania znakomitych pachnideł, lecz z nasycania truciznami perfumowanych rękawiczek. Katarzyna darowywała je swoim wrogom. We Francji Ludwików moda na perfumy doszła do absurdu. Perfumowano ciało, odzież, poduszki, fotele, kanapy, wnętrza powozów, a nawet jedzenie. Ściany buduarów wykładano pachnącą boazerią, którą często zmieniano, by nasączyć ją innym zapachem.

Lawenda była często używana jako składnik perfumów.

Ówcześni lekarze byli przekonani, że olejki eteryczne skutecznie zabezpieczają ludzi przed chorobami, a za rozprzestrzenianie zarazków obwiniali wodę. Perfum używano więc zamiast kąpieli. Ze stosowaniem perfum związane są też historie, które dziś mogą śmieszyć. Ludwik XIV pod koniec życia nie znosił zapachów. Było to prawdopodobnie spowodowane jego złym stanem zdrowia. Król czuł odrazę nie tylko do zapachów, ale także do dworzan i arystokracji ich używających. Wtedy powstały najdziwniejsze opowieści o niebezpiecznym i wprost szkodliwym wpływie perfum. Opowiadano np., że pewna księżniczka, wskutek używania różnych wonnych substancji „zachorowała na umyśle i powoli zgasła”. Wesołość wzbudza też obawa Anglików przed kusicielskim wpływem perfum. Elżbieta I otrzymała w prezencie od wielbiciela z Francji pachnące rękawiczki. Od tej pory zachęcała poddanych, by nauczyli się sztuki destylowania i mieszania wód pachnących, co chętnie czynili.

Zobacz także pierwszą część wpisu – FM World to markowe perfumy – historia perfum – część 1.